rajmund_pollak.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
rajmund_pollak.blog.bielsko.pl/rss
Archiwum newsów - lipiec 2012


Komentarzy (0)

Sondaże naiwności.

  

Gdy ostatnio dowiedziałem się, że partia polityczna „x" zapłaciła kilkadziesiąt tysięcy złotych za wykonanie przez firmę „y" sondażu popularności, to doszedłem do trzech wniosków:

1. Naiwność ludzka nie zna granic, bo przeważnie obywatele nie zdają sobie sprawy z tego, że gdy odpowiadają na pytania telefoniczne przedstawiciela firmy „badającej opinię publiczną"(lub o innej wdzięcznej nazwie), to nabijają kasę tejże firmie „y" , lub jej zleceniodawcy, ukrytemu pod nazwą „z".

2. Odpowiadając na pytania „sondażowe" nie tylko tracimy własny czas, ale często udzielane są informacje, które potem politycy używają do zupełnie innych celów, aniżeli „bezstronne badania".

3. Ujawniając swoje poglądy lub preferencje, oddaje się dobrowolnie firmom prowadzącym badania, coś bardzo osobistego i w ten sposób człowiek zatraca swoją prywatność, a nawet w pewnym zakresie indywidualizm, bo staje się tylko małą cząstką ..." badanej, reprezentatywnej grupy mieszkańców".

Gdy do mnie dzwonią ankieterzy, to najpierw pytam z jakiej są firmy?

Potem pytam, jaki ta firma miała w zeszłym roku zysk netto?

A potem.... rozmówca sam się wyłącza i nagle „tracę szansę" , aby zostać jednym z ..."reprezentatywnej grupy ankietowanych" .

Rajmund Pollak

2012-07-30 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
22 lipca 1992roku wybuchł w FSM w Tychach najdłuższy strajk okupacyjny 
w III Rzeczypospolitej!
  Dyrekcja Fiat Auto Poland święciła w tym roku jubileusz powstania F.A.P.,
 jednak nie ogłosiła obchodów 20 rocznicy tamtego strajku, 
ani nie wydała nawet okolicznościowego biuletynu dotyczącego opisu przyczyn
 i przebiegu tego najdłuższego w powojennej historii Polski buntu pracowników FSM w Tychach! 

Warto zatem przybliżyć czytelnikom jak to wszystko się zaczęło i jak potem przebiegało.

Wiosną 1992roku rozpowszechniano wewnątrz FSM informacje, że będzie prywatyzacja i Fiat otrzyma 51% akcji, załoga 15%, a reszta zostanie w rękach Skarbu Państwa.

28 maja 1992 roku w obecności prezesa Grupy Fiat, Giovanni Agnelli oraz premiera RP, Jana Olszewskiego, zawarto umowę pomiędzy Skarbem Państwa RP, Fabryką Samochodów Małolitrażowych S.A. (FSM) i Fiatem Auto S.p.A. o zawiązaniu na bazie przejętego kompleksu przemysłowego FSM trzech włosko-polskich spółek akcyjnych: Fiat Auto Poland, Magneti Marelli Poland i Teksid Poland, obejmującą sektory: samochodowy, odlewniczy i komponentów motoryzacyjnych..

Umowę definitywną podpisali: wicepremier i minister finansów RP, Andrzej Olechowski i dyrektor generalny Fiata, Paolo Cantarella.

Szczegóły umowy nie zostały ujawnione opinii publicznej, lecz telewizja ogłosiła buńczucznie, że to jest wielki sukces!

Gdy w lipcu wyszło na jaw, że w tej umowie pozbawiono praw do udostępnienia uprawnionym ponad 25.000 pracownikom FSM i FSM S.A. puli15% akcji sprywatyzowanego przedsiębiorstwa , oraz fakt że Włosi przejęli 90 % akcji, natomiast Skarb Państwa R.P. tylko 10%, to w załodze zrodził się bunt, gdyż zgodnie z ówczesną ustawą prywatyzacyjną pracownikom przysługiwało 15 % nieodpłatnych akcji FSM S.A. .

W dniu 22 lipca 1992 roku wszystkie organizacje związkowe rozpoczęły strajk w Tychach.

Powołano 70-cio osobowy Komitet Strajkowy, z którego wyłoniono siedmioosobowe Prezydium Komitetu Strajkowego.

Zostały zgłoszone m. in. następujące postulaty:

-podwyżki płac do poziomu 10% ceny produkowanego wtedy w Tychach Fiata Cinqecento, -

- przydzielenie pracownikom bezpłatnych akcji prywatyzowanego FSM,

- Pozostawienie na terenie zakładu służby zdrowia

- wyrzucenie dotychczasowego kierownictwa zakładu.

Doszło do pierwszego rozłamu w fabrycznej NSZZ "Solidarność", bo zakład Nr1 nie poparł tego strajku, gdyż dyrekcja przekazała szefowi Komisji Zakładowej "S" informację z Turynu, że jak Bielsko-Biała przyłączy się do strajku, to Fiat kupi tylko tą część fabryki co jest w Tychach i na Podbeskidziu nie będzie produkcji samochodów.

Zadzwoniłem wtedy do jednego z włoskich związkowców (w Piemoncie wiele osób mówi po francusku), który powiedział mi : ..." Musisz zrozumieć, że kapitaliści to nie są dobrzy wujkowie, którzy chcą przejąć waszą fabrykę po to, aby wam było lepiej, lecz tylko dlatego, że stanowicie dla nich tanią siłę roboczą. Nie chcą abyście mieli akcje, bo Giovanni Agnelli jest patriarchą Turynu oraz całych Włoch i nie lubi swoją własnością z nikim się dzielić. Jego dziadek założył Fabrica Italiana Automobili Torino (FIAT) i wszystko musi zostać w rodzinie, również to co się uda nabyć w innych krajach. Obecny senator Agnelli ma wpływy na całym świecie i w przyszłości będzie też pociągał za sznurki w Polsce! To, że teraz rozbijają waszą "Solidarność" wewnątrz zakładu, to jest stara rzymska gra "divide et impera" (rządź i dziel)! Wasi ministrowie powinni lepiej uczyć się historii, a ty powiedz swoim kolegom, żeby w Bielsku poparli tyski strajk i nie dajcie się "!...

Gdy powtórzyłem tę rozmowę Przewodniczącemu "S" w zakładzie nr1 FSM i apelowałem, aby Bielsko-Biała poparła strajk w Tychach, to usłyszałem, że :..." włoskim związkowcom zależy na tym, aby Fiat nie wszedł do Polski i dlatego ciebie podpuścili ! "....

Tylko czterech członków ówczesnych struktur "S" na Podbeskidziu było za poparciem strajku w Tychach. W trzecim dniu protestu Komisja Zakładowa "S" w Tychach wycofała się z tego strajku, co spowodowało odejście od "Solidarności" wielu tyszan i wzmocnienie zupełnie nowego związku zawodowego w Zakładzie Nr 2 FSM.

Dyrekcja FSM, która miała rodowód komunistyczny, wysyłała z Bielska-Białej całe autobusy łamistrajków do Tychów, którzy pod bramami i pod płotami krzyczeli, że chcą pracować!

Na długie lata udało się w ten sposób dyrekcji skłócić załogi zakładów Fiat Auto Poland Bielska-Białej i Tychów.

Strajk zakończył się dopiero 16 września 1992 roku i był najdłuższym strajkiem okupacyjnym w Polsce po 1989 roku. Jego uczestnicy, już po przekształceniu FSM we Fiat Auto Poland byli prześladowani przez tych samych kierowników i dyrektorów, którzy rządzili za komuny, bo mocodawcy z Turynu zapewnili im po strajku za "lojalność", zachowanie ciepłych stołków już w prywatnej firmie.

Strajkujący w Tychach wygrali moralnie, choć nie zdołali wywalczyć dla załogi puli 15% bezpłatnych akcji pracowniczych Fiat Auto Poland S.A.

Dopiero w protokole Najwyższej Izby Kontroli z 30.01.1996 roku ujawniono, że wartość FSM ustalono na 18 milionów starych złotych - czyli równowartość obecnych 1.800 PLN !!!

Zdaniem NIK, zaniedbania ministerstwa skarbu doprowadziły do podpisania niekorzystnej umowy z Fiatem, zaniżonej wyceny majątku prywatyzowanych przedsiębiorstw i zaniżenia udziału kapitału polskiego w FAP. Chodzi tu o utracone 28,9 % kapitału akcyjnego FSM SA, które dodatkowo przejął Fiat na podstawie tzw. umowy definitywnej, oraz utratę ponad 6 bln starych zł (600 mln nowych zł) z rezerwy restrukturyzacyjnej i co najmniej 616 mld starych zł (61,6 mln PLN), na jakie wówczas wyceniono grunty pod FSM.

Gigantyczne straty w trakcie i po przekształceniach ponieśli nie tylko pracownicy, ale przede wszystkim Skarb Państwa, który nie dość, że nie otrzymał odpowiedniej kwoty za jedną z największych istniejących w Polsce fabryk, to dodatkowo w wyniku umowy definitywnej został na wiele lat pozbawiony wpływów z ceł, podatków i niektórych innych opłat, z których zwolniono FAP .

Protokół pokontrolny NIK wyraźnie pokazuje, że to Fiat dyktował warunki i rozwiązania prywatyzacyjne w trakcie negocjacji, a negocjatorom strony polskiej zarzuca brak należytej staranności. W dokumencie czytamy też m.in. o naruszeniu zasad praworządności przez ówczesną Radę Ministrów czy przekroczeniu przez ministra finansów granicy swobody umów. Co więcej, Izba wyraźnie podkreśliła, że decyzje Rady Ministrów w sprawie umowy definitywnej podejmowane były z naruszeniem prawa, a Ministerstwo Przekształceń Własnościowych w tzw. liście intencyjnym nie miało prawa podpisywać niekorzystnych dla Polski zobowiązań.

.

Chociaż dzisiaj o tym się nie mówi w mediach, to strajk w FSM w Tychach w 1992roku miał olbrzymi wpływ na późniejsze prywatyzacje.

Pracownicy KGHM, TPSA, PKN Orlen, Banku Śląskiego, BPH i wielu, wielu innych przedsiębiorstw i spółek nie zdają sobie sprawy z faktu, że władza nie ośmieliła się pozbawić ich praw do bezpłatnej puli akcji między innymi przez obawę, aby w innym zakładzie i innym mieście, nie powtórzył się prawie dwumiesięczny strajk, jaki miał miejsce w FSM S,A, w Tychach od 22 lipca do 16 września 1992 roku.

Warto również dodać, że w 2001 roku Włosi zadecydowali o zaprzestaniu montażu samochodów w Bielsku-Białej, a zatem stolicą fiatowskiej motoryzacji w Polsce stały się Tychy.

Rajmund Pollak

Artykuł ten zamieścił tygodnik "Śląska gazeta" w nr.29 (60) z 20-26 lipca 2012r.

2012-07-24 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Na forum dyskusyjnym niniejszego portalu dostrzegłem opinie naruszające dobre imię bohatera AK i NSZ Henryka Flame, który miał pseudonim "Bartek".

Niektórzy dyskutanci przytaczają komunistyczne oszczerstwa, a równocześnie wykazują się skrajną ignorancją i niewiedzą historyczną!

Dlatego powtarzam prezentowany w 2011 roku na łamach tygodnika "Śląska gazeta" artykuł, który zredagowałem na podstawie rozmów z wywiadowcą NSZ, który osobiście znał Henryka Flame .

Oto ten artykuł:

Zdrajcy kapitana "Bartka" i mordercy żołnierzy NSZ byli wśród jego dowódców i kolegów!

1 grudnia 2011 to już 64 rocznica zamordowania słynnego Henryka Flame ps. „Bartek".

Henryk Flame, najpierw żołnierz AK ( pseudonim „Grot") walczący z hitlerowcami , a potem legendarny dowódca partyzantów Narodowych Sił Zbrojnych walczących z NKWD, KGB i UB na Podbeskidziu i na Śląsku, został zdradzony najpierw przez aliantów z Anglii, którzy pozostawili jego oddziały bez żadnego wsparcia z zachodu, a potem przez zwerbowanego do UB Kazimierza Zaborskiego, który działał w dowództwie Śląskiego Okręgu NSZ w randze majora pod ps. „Górny-Łamigłowa" ! Informacje, które ujawnię w tym artykule pochodzą od wywiadowcy NSZ, żołnierza września 1939roku i członka Armii Krajowej, który osobiście znał Henryka Flame i doradzał mu, aby się nie ujawniał po ogłoszonej amnestii, bo komunistom nie można nigdy ufać.Major Górny-Łamigłowa był zwyczajnym zdrajcą ( zarejestrowany w UB jako agent „RR") i w dodatku zbrodniarzem , który dopomógł w wymordowaniu większości partyzantów ze zgrupowania „Bartka" .
W wyniku zaprzestania przez Londyn wspierania logistycznego i wywiadowczego działających w Beskidach oddziałów Narodowych Sił Zbrojnych, bezpieka mogła doprowadzić do tego, że dowódcą Górnośląskiego Okręgu NSZ został w 1946 roku agent UB !
Inny zdrajca, który przeszedł na stronę UB nazywał się Henryk Wendrowski , a podawał się za kapitana noszącego pseudonim „Lawina" z dowództwa VII Śl. Okręgu NSZ .

Ten perfidny agent UB wygłosił 20 sierpnia 1946 roku na Baraniej Górze płomienne przemówienie do partyzantów NSZ, w którym poinformował o rzekomym rozkazie dowództwa NSZ przegrupowania oddziałów leśnych na zachodnie ziemie odzyskane.
W taki oto sposób rozpoczęła się operacja bezpieki pod kryptonimem „Lawina" , która stanowiła początek zbrodni ludobójstwa dokonanej na kilkuset partyzantach Narodowych Sił Zbrojnych.
Według mojej wiedzy pełna lista członków NSZ współpracujących z bezpieką nigdy nie została opublikowana, a z uwagi na fakt, że do NSZ wstępowali również funkcjonariusze MO a nawet UB, to warto byłoby wreszcie sprawdzić , który z nich wstąpił do zgrupowania „Bartka" dlatego , że został oddelegowany przez bezpiekę ?
Niestety, brak prawdziwej lustracji w Polsce po 1989 roku sprawił, że nie tylko zbrodniarze komunistyczni pozostali bezkarni, ale teraz ich dzieci, piastują często odpowiedzialne funkcje państwowe i samorządowe, niektórzy nawet pracują w sądownictwie i prokuraturach, a czasami zajmują się propagowaniem oszczerstw wobec NSZ!!!

Symptomatycznym jest fakt , że niektórzy żołnierze NSZ , którzy się ujawnili, po amnestii nie zostali poddani żadnym represjom , a inni ginęli albo byli zamykani w więzieniach .
Wspomniany na wstępie wywiadowca NSZ ( który nigdy się nie ujawnił władzom PRL-u), wielokrotnie powtarzał mi, że rację mieli ci członkowie NSZ, którzy nie zaufali amnestii i nie ujawnili swoich związków ze zgrupowaniem „Bartka".
Największą tragedią zgrupowania „Bartka" był fakt , że nikt , nawet Henryk Flame tak do końca nie wiedział kto pracuje na dwie strony , bo w zgrupowaniu tym służyli nie tylko dawni AK-owcy , ale też dawni funkcjonariusze MO , UB itd. Również byli żołnierze Wehrmachtu nie stanowili pewnego oparcia , bo po 1945 roku masę dawnych Volksdeutschów wstąpiło do partii komunistycznej albo do UB.

Na Śląsku powszechne niemal były sytuacje , że ci, co w czasie wojny donosili na AK-owców do Gestapo , zaraz po wojnie ujawniali na UB nazwiska AK-owców , donosili na NSZ , a potem stawali się dygnitarzami PPR lub bezpieki.
W tamtych czasach „Bartek" i większość jego ludzi nie wiedzieli , że zdrajcy są na samej górze VII Śląskiego Okręgu NSZ , a potworna zbrodnia ludobójstwa dokonana na rozbrojonych już żołnierzach NSZ była przez wiele lat ukrywana przed społeczeństwem !
Gdy „władza ludowa" ogłosiła potem amnestię, to Henryk Flame i część jego żołnierzy ujawniła się i wyszła z konspiracji.

Zdrajcy jednak obawiali się wiedzy o ich hańbie jaką posiadał „Bartek", dlatego bezpieka popełniła w restauracji Czyloka w Zabrzegu w dniu 1.12.1947 roku kolejne nierozliczone do dzisiaj perfidne morderstwo !
Zabójstwo Henryka Flame było misternie przygotowaną zbrodnią bezpieki, o czym świadczy chociażby ilość funkcjonariuszy MO , znajdujących się wtedy w tejże restauracji .
Był tam wtedy obecny m.in. ówczesny szef UB w Czechowicach- Władysław Pająk, a ponadto przełożony Dadaka komendant Dolaciński !

Bezpośrednim wykonawcą egzekucji dokonanej na bezbronnym „Bartku" był funkcjonariusz MO Rudlf Dadak , którego najpierw bezpieka uznała za psychicznie chorego dla uwolnienia od odpowiedzialności, a potem przeniosła do innego województwa do pełnienia dalszej służby dla „władzy ludowej". Morderca postąpił jak pospolita kanalia, bo nawet nie miał odwagi spojrzeć bohaterowi prosto w oczy i zamordował go strzałem w plecy!

W czasie pogrzebu Henryka Flame niektórzy koledzy „Bartka" szeptali , że dopadną jego mordercę i nawet UB go nie ochroni. (Ostatnim wyrokiem NSZ wykonanym na zdrajcy była kara śmierci wykonana na mordercy- Rudolfie Dadaku.) Samo zamordowanie „Bartka" nie wystarczyło jednak komunistom! Dlatego od tamtej zbrodni po dzień dzisiejszy próbuje się w kręgach zdrajców Rzeczypospolitej zniesławiać dobre imię Henryka Flame i zniszczyć legendę i chwałę Narodowych Sił Zbrojnych.

Oto jakich używało się i często nadal używa perfidnych kłamstw:

1. Legendarny „Bartek" urodził się 15.01.1918 roku, natomiast UB-ecki protokół sporządzony w 1947 roku, w trakcie ujawnienia się „Bartka" w ramach amnestii (dokument IPN Ka 08/3269) podaje jako datę urodzenia Henryka Flame dzień 19.01.1918 r..
Bardzo niepokojącym jest fakt , że niektórzy historycy uznali jako wiarygodne dane z odpisu dokumentu, sporządzonego w trakcie ujawnienia się tego słynnego partyzanta.

2. Legenda „Bartka" była tak nieskazitelna zarówno za jego życia jak po jego zamordowaniu przez MO ,że bezpieka spreparowała oszczerstwa o jego rzekomo niemieckich sympatiach . Przez UB i aktywistów PPR-u oraz zdrajców pracujących jako agenci bezpieki w sztabie VII Śląskiego Okręgu NSZ została szczegółowo opracowana i propagowana teoria o tym , że Henryk Flame rzekomo podawał się za Niemca i podpisał volkslistę.
Dziwi mnie fakt , że obecnie niektórzy młodzi historycy dali się nabrać na oszczerstwa UB i powołują się na dokument IPN- AIPN Ka 08/3369 oraz Ka 08/3269 .
W jednej z książek nawet napisano:
"Henryk Flame przebywając w obozie niemieckim jako żołnierz polski posiadając III grupę (...) podał się za Niemca , wskutek czego został zwolniony z obozu "
Wszelkie te twierdzenia są oszczerstwem !
Warto wiedzieć co to przedstawia dokument Ka 08/3369- jest to lista osób ujawniających się przed komisją amnestyjną w Bielsku na dzień 25.03.1947, a zatem jest to dokument administracji komunistycznej, którego wiarygodność należy traktować z najwyższą ostrożnością.

3. Nie pozostawiono nawet w spokoju rodziny „Bartka" propagując jakoby jego dzieci były nieślubne.
W warunkach wojennych często nie sporządzano aktu małżeństwa, bo niektóre śluby odbywały się w konspiracji, a kiedy brak dokumentu, trudno określić dokładnie nawet rok ślubu . W przypadku „Bartka" było to tym bardziej uzasadnione, że gdyby hitlerowcy wiedzieli kto jest jego żoną, to groziłoby jej śmiertelne niebezpieczeństwo, jako małżonce dowódcy jednego z oddziałów AK.
Komuniści natomiast oraz agenci bezpieki już po śmierci bohatera rozpowszechniali plotki o tym, że nie zawarł ślubu. Niestety, współcześnie nadal niektórzy historycy powtarzają to kłamstwo.

4. Oszczercy i fałszerze historii sugerowali jakoby „Bartek" i NSZ kierowali się ideologią faszystowską. Jeden z historyków powołał się na dokument IPN-AIPN Ka S/64/03/Zk pisząc następnie:
„..Henryk Flame posiadając trzecią grupę narodowościową został w roku 1944, jak zresztą wielu Ślązaków , powołany do armii niemieckiej"...
Jest to moim zdaniem nieuzasadnione żadnymi dokumentami twierdzenie , bo tylko karta powołania do wojska niemieckiego , potwierdzona przez archiwum wojskowe RFN, mogłaby dawać podstawę do oskarżania „Bartka" o trzecią grupę volkslisty .
Według mojej wiedzy Henryk Flame nie mógł w 1944 roku dostać powołanie do wojska niemieckiego , bo działał już wtedy w partyzantce antyhitlerowskiej w lasach Podbeskidzia. Już w 1943 roku, jako jeden z dowódców oddziałów Armii Krajowej przyjął pseudonim „Grot"!
Często czytelnicy przyjmują jako prawdę historyczną propagowane oszczerstwa, które powołują się na dokumenty IPN, a jest to poważny błąd, bo należy najpierw zaglądnąć do źródeł, czyli sprawdzić kto dany dokument sporządził i co w nim jest napisane!
Wyżej przytoczony -AIPN Ka S/64/03/Zk jest"notatką dotyczącą Henryka Flame ps. „Bartek" -kryptonim rozpracowania WUBP- Katowice „Wisła"" -Zatem nie jest to żadne opracowanie IPN lecz bandycka manipulacja Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Katowicach!

5. Władze komunistyczne , piórami swoich historyków przemilczały , albo bagatelizowały zasługi Henryka Flame w jego walce z okupantem hitlerowskim i rzadko w ogóle ujawniano , że był on żołnierzem AK . Jeżeli cokolwiek o tym pisano, to tylko, że rzekomo traktował ulgowo niemieckich okupantów ..."stosując kary chłosty „ ... Robiono to po to, aby pokazać jak łagodny był Flame wobec Niemców a jak bezwzględny wobec komunistów . Żołnierze AK nie stosowali kar chłosty wobec hitlerowców , bo nie chadzali z rózgami tylko z karabinami i albo faszystów zastrzelili , albo zranili , natomiast na chłostę nie było nawet czasu , bo akcje bojowe odbywały się na zasadzie błyskawicznego uderzenia i szybkiego wycofania się do lasu .

6. Bezpieka często próbowała wykazać rzekomą „nielojalność" Henryka Flame, sugerując niezdyscyplinowanie wobec dowódców , iż rzekomo opuścił AK zanim hitlerowcy zostali wyparci z Podbeskidzia i wolał walczyć z komunistami niż z hitlerowcami , a prawda była inna, bo według relacji znanego mi wywiadowcy NSZ, Flame walczył w AK do czasu wyparcia ostatniego hitlerowca z Podbeskidzia, a dopiero po tzw. „wyzwoleniu" przez sowietów wstąpił do NSZ ...
Na Podbeskidziu nigdy nie było animozji między AK a NSZ , jednak żołnierze AK wstępowali do NSZ dopiero po wejściu na te tereny Armii Czerwonej i UB , co miało miejsce dopiero w lutym 1945 roku . Henryk Flame był człowiekiem honoru i dopiero gdy okazało się , że dowództwo AK nie wydało rozkazu do walki zbrojnej z sowietami, a Armia Czerwona wkroczyła na Podbeskidzie przeszedł do NSZ.

7. UB-ecy nigdy nie posiadali dokumentu volkslisty „Bartka", ale żeby uprawdopodobnić , że zarówno on jak i jego żołnierze byli rzekomo sympatykami Niemców , stosowali manipulację w postaci skojarzeń, że skoro niektórzy partyzanci NSZ wywodzili się z rodzin volksdeutsch-ów , to sam Henryk Flame też był volksdeutschem ., a jego zgrupowanie- „bandą" .

8. UB stosowało często własną nomenklaturę, nazywając NSZ bandą, natomiast wywiadowców NSZ - informatorami bandytów.
Informator , to było typowo UB-eckie określenie , natomiast w strukturach podziemia stosowano nazewnictwo : wywiadowca , zwiadowca, łącznik, a często po prostu „nasz człowiek" , albo zakonspirowany kontakt . Poza tym zwiadowcy nie przekazywali „informacji" tylko meldunki za które odpowiadali własną głową , bo jeśli meldunek zawierał fałszywe dane , to wywiadowca był sprawdzany czy nie przeszedł na stronę wroga . NSZ to było prawdziwe wojsko , a nie jak chciałoby UB -„banda, operująca informatorami" .(W zasobach IPN znajduje się znamienny dokument AIPN Ka 093/476 zatytułowany: „charakterystyka Nr178 dotycząca bandy zbrojnej NSZ Okręgu VII pod dowództwem „Bartka" struktura wywiadu"...)

9. Za czasów Edwarda Gierka wolno już było pisać i mówić o żołnierzach AK, jednak partyzanci NSZ należeli nadal do grupy „żołnierzy wyklętych" i propagandyści PZPR-u i SB lansowali teorie o konfliktach między AK i NSZ w czasie okupacji hitlerowskiej.


Twierdzenie ,że na Podbeskidziu istniał konflikt między AK i NSZ jest
bezpodstawne , bo sam Henryk Flame był żołnierzem AK i nigdy, nigdzie nie wyrażał się negatywnie o Armii Krajowej , a tym bardziej o NSZ, którego stał się legendą . Wielu żołnierzy i wywiadowców NSZ wywodziło się z AK , dlatego sugerowany podział podziemia antykomunistycznego Podbeskidzia na po-AKowskie i NSZ jest niczym nie uprawnione historycznie w oddziale „Grota" , a potem „Bartka", bo nie było tutaj ani w czasie okupacji hitlerowskiej, ani po wejściu Armii Czerwonej konfliktu między AK i NSZ . Fakt , że po rozwiązaniu AK , wśród wielu partyzantów nastąpiło rozgoryczenie nie oznacza , że były podziały na tych co pochodzili z AK i na tych , co byli od początku w NSZ . Fakt różnic politycznych naczelnych dowódców AK i NSZ nie miał żadnego skutku ani znaczenia na poziomie zgrupowania „Bartka" .

Takie podziały próbowała stworzyć NKWD i UB-ecja , formułując właśnie oskarżenia wobec NSZ o rzekomą kolaborację z Niemcami i krytykę „demokracji" . Należy być bardzo ostrożnym w podawaniu oszczerstw jako bardziej lub mniej prawdopodobnych zdarzeń historycznych !
Proponuję, aby wieczorem 1 grudnia każdy sympatyk Narodowych Sił Zbrojnych umieścił w swoim oknie za szybą płonący znicz upamiętniający „Bartka", bohaterskich partyzantów NSZ i wszystkich żołnierzy wyklętych, którzy walczyli z dwoma okupantami : hitlerowskim i sowieckim !

Rajmund Pollak

2012-07-16 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Starannie ukrywanymi obecnie danymi statystycznymi jest procent ludzi bezdomnych lub bezrobotnych wśród skazanych na bezwzględne kary więzienia.

Wprawdzie nie da się już ukryć faktu, że nasze więzienia są przepełnione i tak jak kiedyś stało się w kolejkach po papier toaletowy, tak za rządów Tuska i Pawlaka, skazani prawomocnymi wyrokami często czekają na odbycie kary w zakładzie zamkniętym, aż zwolni się miejsce.

Wybudowano nowe, niezwykle nowoczesne więzienia, a zatem skąd ten brak miejsc bądź co bądź w ...kryminale?

Odpowiedź na to pytanie jest nie tylko zaskakująca, ale wręcz tragiczna!

Rozmawiałem niedawno z osobą, która wyszła na wolność po rocznej odsiadce i dowiedziałem się, że sporo więźniów skazanych za drobne przestępstwa to bezrobotni lub bezdomni!!!

Byłem zaszokowany tym, co usłyszałem od byłego więźnia:

- Proszę Pana, w kryminale nie trzeba płacić rachunków za prąd ani za gaz, psycholog za darmo, lekarz za darmo, nikt pana nie wyrzuci na zimną ulicę za to, że pan nie miał za co zapłacić czynsz! Jest jeszcze coś innego, bardzo ważnego, otóż bezrobotny stanowi ciężar dla swojej rodziny! W więzieniu natomiast już moja żona nie musiała się martwić, że nie może dzieciom kupić owoców, bo trzeba nakarmić męża, który właśnie utracił zasiłek.

Zapytałem wprost:
- Chyba nie powie mi pan, że popełnił przestępstwo tylko po to, aby ulżyć żonie?

Były osadzony odpowiedział:

- Przez trzy lata nie mogłem znaleźć stałej pracy. Jeszcze od wiosny do jesieni, to miałem jakieś fuchy na budowach, czy nawet przy strzyżeniu trawników w ogrodach bogatych ludzi. Najgorszy był okres zimowy, bo żadnej pracy, a trzeba było przecież zapłacić czynsz i inne rachunki. Prądu i gazu zużywa się w zimie znacznie więcej niż w lecie. Dzieci do szkoły czasem dostawały tylko bułkę posmarowaną margaryną, bo na wędlinę już nas nie było stać.

Widziałem nieraz łzy w oczach żony gdy kroiła na cztery jeden kotlet, żeby każdy z nas choć posmakował.

Sprzedaliśmy samochód, ale gdy pieniądze się skończyły, to byłem załamany.

Nie chciałem być przestępcą, ale kiedy przyszedł komornik, to niestety nie wytrzymałem nerwowo i ...

Podczas pobytu w więzieniu okazało się, że tam jest wielu takich jak ja, którzy popełnili przestępstwa z powodu nędzy. W kryminale nie spotkałem żadnego aferzysty, który zdefraudował milion złotych, ani łapówkarza. Oni rzadko trafiają za kratki, bo mają kasę na kaucję i na adwokatów. Wolę do więzienia już nie wracać, ale przez rok moja żona miała jednak lżej, bo była w domu jedna gęba mniej do wyżywienia, a jedzenie jest przecież coraz droższe!

Po wysłuchaniu tej wypowiedzi pomyślałem sobie, że spotkany przed hipermarketem mężczyzna, który poprosił mnie o kostkę masła , być może przebarwia swoją historię, ale był trzeźwy i nie żądał pieniędzy, więc dałem mu masło, bo uznałem, że jest jednak wiele prawdy w tym co powiedział, gdyż kłamca, raczej nie ujawniłby, że niedawno był w kryminale..


Postanowiłem jednak sprawdzić, czy prowadzone są statystyki tzw. przestępstw z powodu biedy.

Na stronach internetowych GUS nie ma tego typu statystyk, ani nawet danych, ilu spośród skazanych, to osoby bezdomne lub bezrobotne.
Zadzwoniłem na Komendę Policji i zapytałem, czy są prowadzone statystyki wykroczeń i przestępstw, popełnianych z powodu biedy i nędzy?
Pani rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej powiedziała:
- Nie są prowadzone tego typu statystyki. Poza tym jeśli ktoś ukradnie kostkę masła za 4 złote to nie jest przestępstwo, lecz wykroczenie i wtedy jest kara mandatu, albo sprawą zajmuje się Sąd Grodzki.
Zapytałem zatem:
- Policjanci często pytają kogoś, kto np. przejdzie ulicę w niedozwolonym miejscu, albo źle zaparkuje samochód gdzie pracuje?
- To są pytania stawiane, aby się zorientować w statucie materialnym, bo jeżeli matka wychowująca sześcioro dzieci spieszy się i dlatego przeszła na drugą stronę drogi w miejscu niedozwolonym, to można jej darować i poprzestać na pouczeniu, natomiast jeśli ktoś pracuje np.we Fiacie i dobrze zarabia, to już ma inny status materialny.
- Skoro policjantka lub policjant notuje, czy osoba popełniająca wykroczenie pracuje, czy jest bezrobotna, to oznacza, że posiadacie dane, z których można wyliczyć ile wykroczeń wynika z powodu biedy lub nędzy?
Rzecznik Policji powiedziała na zakończenie:
- Ktoś inny decyduje jakie mają być sporządzane statystyki przez Policję! Być może postulat takich statystyk warto gdzieś zgłosić, ale to nie leży w moich kompetencjach.

W żadnym przypadku nie wolno wyciągać fałszywych wniosków, bo przestępcy są tylko marginesem społeczeństwa, ale warto się zastanowić, czy uczciwych bezrobotnych lub bezdomnych, obecny rząd nie traktuje gorzej niż pospolitych kryminalistów?

Skoro każdy więzień kosztuje społeczeństwo ponad 1.500 zł miesięcznie bez względu na czas jaki ma do odsiadki, to dlaczego zasiłek dla bezrobotnych wynosi dużo mniej i jest wypłacany tylko przez rok po ustaniu zatrudnienia?

Może warto, aby rząd zajął się wreszcie tworzeniem nowych miejsc pracy, zamiast pogłębiać obszar biedy wprowadzaniem na siłę przedłużenia okresu bezrobocia do 67 roku życia?

Rajmund Pollak

Artykuł ten zamieścił tygodnik „Śląska gazeta" w nr26 (57) z 29 czerwca do 5lipca 2012 .

2012-07-15 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Gdy rok temu w Bielsku-Białej zarzuciłem publicznie Marszałkowi Województwa Śląskiego Adamowi Matusiewiczowi z P.O., że wspiera RAŚ, to zostałem zaatakowany przez trzech funkcjonariuszy B.O.R., którzy w ten sposób bronili Bronisława Komorowskiego przed poruszaniem trudnych tematów w trakcie wizyty Prezydenta R.P. na Podbeskidziu.

Platforma Obywatelska jest najwierniejszym sojusznikiem RAŚ i wspiera Jerzego Gorzelika gdzie tylko może.

Ekscesy w postaci tzw. „marszy autonomistów" i „prareferendów" w niektórych miastach, są nie tylko tolerowane przez koalicję P.O.-PSL na Górnym Śląsku, ale nawet angażuje się państwową Policję do ochrony tych antypolskich wybryków !

Lider RAŚ nie uszanował nawet rocznicy 90-lecia powrotu Śląska do Rzeczypospolitej, pisząc list do największego przyjaciela Platformy Obywatelskiej jakim jest niewątpliwie Prezydent Komorowski.

Wicemarszałek Jerzy Gorzelik tak oto napisał do Głowy Państwa :

- „Nie ulega wątpliwości, że w oczach wielu Ślązaków państwo polskie utraciło wiarygodność - wyczerpał się udzielony przez naszych przodków kredyt zaufania".

Sam fakt, że Państwo Polskie zostało napisane z małej litery już budzi oburzenie, ale stwierdzenie o utracie wiarygodności jest już skrajną zniewagą !

Każdy człowiek honoru i kochający Ojczyznę Polak powinien ostro zaprotestować na takie kalumnie!

Tym bardziej powinni zaprotestować przedstawiciele władz państwowych i samorządowych !

Jednak władza w Polsce jest obecnie w rękach koalicji P.O.-PSL, która gorąco i ze wszystkich sił wspiera RAŚ, więc nie zaprotestowała!

Jedną z organizacji, która najwcześniej zareagowała na tę potwarz była Solidarna Polska, która podjęła uchwałę wzywającą do... odwołania działaczy Ruchu Autonomii Śląska z Zarządu Województwa Śląskiego!

Jak zareagowała Platforma Obywatelska ?

P.O. stanęła murem w obronie RAŚ !

Marszałek Województwa Śląskiego z P.O. -Adam Matusiewicz udzielił wywiadu, popierającemu RAŚ „Dziennikowi Zachodniemu", w którym oznajmił:

„"Rozmawiałem z panem marszałkiem na ten temat i to sobie wyjaśniliśmy. (...) Natomiast to jest chyba zbyt błahy powód, żebym miał odwoływać bardzo dobrego członka zarządu województwa. Apel Solidarnej Polski traktuję w kategoriach polityczno-anegdotycznych".

Zatem czołowy dygnitarz Platformy Obywatelskiej kpi sobie ze wszystkich Polaków zamieszkujących od wieków na Śląsku, którzy nie chcą autonomii i nie chcą aby RAŚ współrządził województwem śląskim!

Najważniejszym dla P.O. jest Jerzy Gorzelik lider RAŚ i każdy kto zgłasza postulat usunięcia autonomistów z Zarządu Województwa jest traktowany przez jednego z liderów P.O. w kategoriach ..."polityczno-anegdotycznych"!

Szkoda, że radni PiS w Sejmiku Województwa Śląskiego nie mieli dość odwagi aby zgłosić na Sesji Sejmiku Województwa Śląskiego oficjalnego wniosku o dymisję wicemarszałka Jerzego Gorzelika.

Mam nadzieję, że radni PiS przestaną unikać trudnego tematu oraz poprą radnego Michała Wójcika z Solidarnej Polski i na najbliższą Sesję Sejmiku Województwa Śląskiego wspólnie wypracują oficjalny wniosek o odwołania z Zarządu wicemarszałka Jerzego Gorzelika!

Rajmund Pollak
Tekst ten ukazał się w nr 27 (58) tygodnika „Śląska gazeta" z 6-12 lipca 2012 r.

2012-07-12 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:


Jestem rodowitym bielszczaninem i nie wyobrażam sobie przyszłości w innym regionie niż Podbeskidzie . Nie zważam na kierunki wiejących wiatrów. Staram się demaskować obłudę i zakłamanie. Z zawodu jestem inżynierem mechanikiem, a ponadto ukończyłem podypl. stud. handlu zagranicznego na A.E. we Wrocławiu. Poza tym zdałem egzaminy państwowe z języka francuskiego i niemieckiego. Ukonczyłem również kurs pierwszego stopnia języka włoskiego. Prawdziwych przyjaciół mam kilkanaścioro i to jest największe bogactwo jakie sobie cenię. Napisałem jedną powieść pt.: "Siła przebicia", a druga jest już po korekcie polonistycznej i być może będzie wydana w 2012 roku. Lubię zwiedzać muzea, a zwłaszcza galerie malarstwa. Interesuję się kulturą i sztuką Chin. W lipcu 2010 roku ukończyłem intensywny kurs języka chińskiego na poziomie podstawowym.



Uważam , że ważne są tylko te słowa , które mają pokrycie w czynach lub w zdarzeniach .

Archiwum:


2019
» listopad (1)
» maj (1)
» kwiecień (1)

2018
» październik (1)
» czerwiec (1)

2017
» czerwiec (1)
» luty (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (2)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (4)
» sierpień (4)
» lipiec (5)
» czerwiec (6)
» maj (3)
» kwiecień (1)
» luty (1)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (1)
» listopad (3)
» wrzesień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (3)
» maj (5)
» kwiecień (2)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (3)

2014
» grudzień (6)
» listopad (6)
» październik (7)
» wrzesień (4)
» sierpień (6)
» lipiec (10)
» czerwiec (8)
» maj (9)
» kwiecień (9)
» marzec (8)
» luty (4)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (3)
» listopad (1)
» wrzesień (5)
» sierpień (3)
» lipiec (6)
» czerwiec (6)
» maj (7)
» kwiecień (8)
» marzec (7)
» luty (9)
» styczeń (8)

2012
» grudzień (11)
» listopad (8)
» październik (6)
» wrzesień (10)
» sierpień (8)
» lipiec (8)
» czerwiec (6)
» maj (9)
» kwiecień (5)
» marzec (6)
» luty (3)
» styczeń (5)

2011
» grudzień (12)
» listopad (8)
» październik (8)
» wrzesień (7)
» sierpień (10)
» lipiec (3)
» czerwiec (5)
» maj (7)
» kwiecień (8)
» marzec (10)
» luty (7)
» styczeń (6)

2010
» grudzień (9)
» listopad (16)
» październik (10)
» wrzesień (8)
» sierpień (5)
» lipiec (8)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (3)
» luty (6)
» styczeń (8)

2009
» grudzień (5)
» listopad (3)
» październik (4)

Ostatnie komentarze


[]
bbb
[Jaro]
Ciekawe co dziś o tym co sie dzieje w RP mówi P.Kosmowski
[Rajmund Pollak]
Książkę pt.: "Polacy wyklęci z FSM za komuny i podczas włoskiej inwazji" można zamówić w...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 525664
Newsów: 503
Komentarzy: 420
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Niepodległość Polski i Województwo Bielskie - oto jest zadanie ! , blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała